Dawno mnie tu kurde nie było. To źle. Zaniedbałam bloga, czytanie, pisanie i w ogóle wszystko. Rysowanie też. Ej.
Wszystko toczy się swoim rytmem. Powoli, do przodu, chociaż często bywa ciężko. Cholera!
Ano bywa. Nie chce mi się myśleć nad całym tym sensem. Na noc, to za ciężkie dla mnie.
Może czasem lepiej byłoby nie myśleć. Taka jednakże natura człowieka, że myśli.
Kiedyś chciałam napisać książkę, ale byłby to chyba tasiemiec grubości encyklopedii o miłości, romansach i jakimś dreszczyku emocji, a nie tylko o pieprzeniu, ruchaniu i niechcianych wpadkach.
Może nawet w ogóle nie byłoby tam wpadek? Nie byłoby nikomu nie życzę.
To był ciężki dzień, bardzo ciężki... a jutro będzie jeszcze cięższy.
Sebastian, spodziewaj się mnie... we wtorek, jutro widzimy się w kinie. Buziak.
...i spojrzała w jego oczy, tak błyszczące i głębokie. Chociaż jego całym życiem były gry sieciowe, to jednak poruszyła w nim to coś. Coś na co czekał bardzo długo. Jej zaszklone od łez oczy przyglądały mu się teraz uważnie, jakby na coś czekała. Na co ona czekała. Na co czeka. czemu te kobiety takie skomplikowane, o co tu do cholery chodzi? Zastanawiał się.
Spoglądała na niego z drugiego końca stołu, on schowany za swoim laptopem. Znali się niedługo, ale wiedziała, że to on, że to ten jedyny. Chciała z nim spędzić resztę swojego życia, a poznali się u jakiegoś wspólnego kolegi. Nie byli zbytnio zainteresowani imprezą. Ona przyszła z koleżankami, wyciągnięta na siłę, on na siłę przez jego teraz ex, kiedyś dziewczynę. Dziś był sam, spotykał się z nią od miesiąca, ale nie wiedział, co ma z tym zrobić. Teraz zaczynał pojmować, że z tego musi coś być, przecież nie może tego tak zostawić. Nie chciał się zaangażować, ale zależało mu bardziej niż na kimkolwiek innym.
Spojrzał na nią zza laptopa, a ona nadal wpatrywała się w czerwone od ciągłego patrzenia w monitor oczy, patrzyła na niego z uporem maniaka. Chciał dać jej znak, chciał pokazać jej, że mu zależy.
Siedziała naprzeciw niego za swoim laptopem w jego pokoju, na jego krześle, przy jego stole, a on po drugiej stronie. Wydało jej się przez chwilę, że zerknął na nią, że spojrzał, ale nie jakoś normalnie, tylko inaczej, tak jak nigdy dotąd. Wstała, pochyliła się nad swoim laptopem, oczy miała pełne łez. Kilka z nich skapnęło na stół. Nie chciała, by zobaczył. Chciała podejść, przytulić go, pocałować.
Było jej dziwnie, czuła się glupio, że brakuje jej odwagi.
Poczuła, że złapał ją w pasie i mocno przytulił. Nic nie powiedział. Odwróciła się do niego i mocno zacisnęła ręce na jego szyi.
- Nie chcę Cię stracić. Nie chcę byś mnie kiedykolwiek opuścił.- wyrwało się z jej ust, a on spojrzał na nią z niedowierzaniem.
- Co?- zapytał, ale nie dlatego, że nie usłyszał tylko dlatego, że było to dla niego zbyt piękne.
- Nie zostawiaj mnie. Nie odchodź nigdy, nigdzie.- powiedziała cicho.
- Nie odejdę, nie opuszczę Cię. Nigdy.
- Tak bardzo Cię kocham.- sama zdziwiła się, że coś takiego powiedziała. Jej oczy napełniły się łzami, a usta zadrżały. Nim zdążyła powiedzieć cokolwiek więcej on zatopił swoje wargi w jej delikatnych ustach. Nie wiedział czy tego chciała, nie chciał być nachalny, ale nie mógł się powstrzymać. Nie opierała się. Zacisnęła palce na jego bluzie. Przycisnął ją mocniej do siebie. Wydała z siebie cichy jęk. Zatopił palce jednej dłoni w jej półdługich ciemnych włosach.
Po chwili odsunął się od niej.
- Przepraszam, bardzo...- wyszeptał, ale ona podeszła do niego i ponownie go pocałowała obejmując dłońmi jego twarz. Objął ją w pasie, po czym podniósł. Chyba się zagalopował, ale wiedział, że ona na nic mu nie pozwoli. Posadził ją na stole obok laptopa, nie obchodziło go już, że jest zalogowany na serwerze, że właśnie jego postać umiera. Chciał by chwila trwała wiecznie, by mógł trzymać ją, swoją miłość, ten delikatny, piękny kwiat w ramionach, chronić i pieścić, by była przy nim. Nie chciał w tej chwili nic więcej, chciał być jej, jej na wieki.
Powoli zaczął zdejmować z niej sweterek, ale ona zatrzymała go.
- To jeszcze nie czas.- powiedziała ostrożnie- Wybacz mi.
- Wiem, przepraszam. Nie chciałem. Po prostu, ja...
Położyła mu palec na ustach.
- Wiem. To nic.- uśmiechnęła się ciepło. Została u niego na noc. Zasnęła w jego ramionach i w tych ramionach się obudziła. Tak, jak zawsze marzyła.
A Ty oddaj się w ręce mojej miłości, bym mogła już zawsze w Twoim sercu gościć. Bym była dla Ciebie jedna, jedyna..
