Dzisiaj się poprawię i za chwilę coś wymyślę, pewnie jak zwykle będę siedzieć godzinę albo dłużej, żeby wymyślić coś sensownego. Nawet nie wiem, czy w ogóle ktoś to czyta. Ale.! To nic ^__^
Wiem, że czyta to osoba, a nawet dwie, które są najważniejsze i w sumie, nie wiem czy ta druga nie będzie mówiła, że za długie. Ale Wiesz Tośku? To nie może być krótkie! ^__^
No i dziecko jest szczęśliwe, co? :) No, ale fejsbuk o tym nie wie, hehe! No, ale nie musi wiedzieć.:)
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisał opowieść, aż kartka prawie zaczęła płonąć pod ołówkiem. Lubił pisać ręcznie, by później dać to do poprawki i przepisać na komputer. Uśmiechał się pisząc, kiedy wyobrażał sobie perypetie bohaterów swoich opowieści. Czasem jakaś łza zakręciła się w oku, gdy było coś bardzo, bardzo smutnego. Nie był miękki, ale czasami w samotności lubił się trochę zmiękczyć. ;)
Dał nową opowieść koledze, który miał to ocenić okiem eksperta.
- No wiesz...- rzekł po przeczytaniu.
- No, nie wiem właśnie. Czekam aż ty mi powiesz.
- Trochę ckliwe i hm... za bardzo... romantyczne? Smutne? Po prostu wyciskacz łez.
- Tak miało być. Coś innego, trochę bardziej dla damskiej części społeczeństwa. Nie mogę przecież o nich zapomnieć.- powiedział poważnie zakładając ręce na piersi.
- Jesteś niepoważny Hazuki. Przecież to tylko baby, a i one lubią mocne opowieści z nutką erotyzmu. Ty też to lubisz.
- Nie bądź palantem.- skwitował.
- Oj no dobra. Nie to nie. Pamiętaj jednak, co mówiłem. Jak ci się książka nie sprzeda nie miej do mnie pretensji. - oburzył się Towaki. Tamten spojrzał na niego groźnie, ale po chwili opanował złość. Przecież przyjaciel zawsze mówił, co sądzi o jego pracach, a on nie miał do niego o to żalu. Tyle, że tym razem naprawdę chciał urozmaicić repertuar i został skrytykowany. W tej powieści chciał wykazać się romantyzmem, ciepłem i głębokim uczuciem. Chciał pokazać, że nie jest chorym psychicznie erotomanem bez zahamowań.
Przyglądał się Towakiemu i zastanawiał się czy nie napisać kolejnej powieści, tylko, że to zajęłoby mu trochę czasu. Dodatkowo wieczorem miał odbyć się niejaki bankiet na cześć jego otrzymanej nagrody za poprzednią książę. "Tajemnicze spojrzenie" otrzymało sporo pozytywnych ocen i niekiedy też złe. Jednak to była książka, która była właśnie jakby wymysłem psychopaty myślącego tylko i wyłącznie o seksie. No, może nie do końca, ale przede wszystkim.
Książki Hazukiego zawierały sporo erotyzmu, to trzeba było mu przyznać. Lubił o tym pisać, nie było dla niego tematy tabu, o którym nie napisałby w jakiś sposób w jakiejkolwiek książce, ale seks był nieodłączny w jego powieściach. Jednak nie w tej nowej. Nie nadmiar seksu. Tam raczej chodziło o czyste uczucie zwane miłością. Nie chciał wszystkiego opierać na stosunku.
Kiedy Towaki poszedł do domu, niedaleko z resztą Hazu zaczął się nad sobą zastanawiać. Może naprawdę jest niewyżytym psychopatą. Może czegoś mu brak w życiu.
No tak. No... był sam od kiedy skończył 25 lat. Teraz miał 30, więc kawałek czasu minął. Wszystkie jego związki kończyły się klęską właśnie.... właśnie? Dlaczego?
Uniósł głowę siedząc na kanapie, spojrzał na kryształowy żyrandol wiszący nad sofą w salonie. Rozejrzał się po wielkim domu. Było pusto i cicho. Brakowało tu czegoś. Brakowało delikatnego chaosu. Kobiety?
- Nie, to niemożliwe!- warknął do siebie zakrywając twarz dłonią. Kiedy jednak na nią spojrzał, zauważył, że delikatnie drży. Uśmiechnął się sam do siebie. Wiedział, że czeka go niełatwe zadanie. Do tego czasu też nie przeszkadzało mu to, że jest sam. Od czasu natrafił na jakiś łatwy kąsek, z czego wcale nie był taki zadowolony. No, ale to one nigdy nie chciały drugiego spotkania. Miały chłopaków, mężów. On czuł się wtedy paskudnie.
Mimo to, teraz uśmiechał się ukradkiem sam do siebie.
Poszedł na górę, do swojego gabinetu gdzie zazwyczaj pisał, odbierał pocztę. Usiadł na obrotowym fotelu i spojrzał przez wielkie okno na ogród. Było już niezbyt ładnie, zimno i szaro. Ogrodnik mimo to przychodził nadal i dbał o rośliny, nie można było mu zarzucić niekompetencji. Sprawował się doskonale.
Hazuki zaklął pod nosem.
Odłożył powieść do szuflady biurka, poszedł pod prysznic, a później spać. Miał nieco dziwny sen, ale... nie. Dla niego był dziwny, bardzo.
Rankiem wstał chwilę przed budzikiem, więc wyłączył go nim ten zaczął go dręczyć swoim nieznośnym dźwiękiem. Aleksander- jego pies- leżał jak zwykle na środku holu i przeciągał się. Był wtedy jeszcze większy, a do małych nie należał.
Hazuki przykląkł przy nim, pogłaskał go po łbie, a pies wywalił na wierzch długi, różowy język i począł merdać wesoło ogonem.
- Co Aleksander? Trzeba jakiejś pani poszukać.- uśmiechnął się, a pies szczeknął radośnie, jakby wiedział, co jego pan miał na myśli.
Z małego pokoju wyszła pokojówka w czarnej sukience i białym fartuszku. Uśmiechała się ciepło.
- Zabiorę Aleksandra na spacer, a później zrobię panu śniadanie.- powiedziała chyląc się do Hazukiego. On tylko uśmiechnął się do niej dodając, że nie musi się spieszyć.
Poszedł do kuchni, a pokojówka zabrała psa ciepło się ubierając. Zrobił sobie kawę, po czym usiadł na stołku. Przyglądał się, jak dziewczyna daje sobie świetnie radę z wielkim psiakiem. Był zachwycony. ...
C.D.N ^ ^
