Wszystko jest nowe, niedawno była sobie studniówka, było okej.
Następnym razem jak piję, to się ruszam! Bo inaczej nie jest ciekawie...
Hummm, co to by tu jeszcze... ? A nic, później randewu z historią i traktatem wersalskim.
Może kotek przyjdzie? Może śpi?
Opowieść?
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Biegła, nie oglądała się za siebie. Bała się, że to może się powtórzyć, bała się, że może jej zrobić to, co ostatnim razem. Nie chciała tego. Nie chciała tak bardzo. Łzy zbierały jej się do oczy, powoli przestawała widzieć drogę, a w piersiach brakowało tchu. Jednak biegła nadal, szybko i prawie bezszelestnie. Była drobną dziewczyną.
Kiedy powoli traciła oddech zwalniała też bieg. Powoli zatrzymała się daleko od miejsca, gdzie była, skąd przybiegła. Nie czuła się bezpieczna, ale też nie wyczuwała niebezpieczeństwa. ...
Resztę edytuję jak wrócę, bo teraz muszę pilnie się zmyć. :)
C.D:
Szła szybkim krokiem łapczywie chwytając powietrze w płuca, wciąż oglądając się za siebie. Nie widziała nikogo, a słońce powoli schodziło za horyzont.
Uciekła z domu, miała wcześniej przygotowane rzeczy. Gdy tylko sytuacja wymknęła się spod kontroli chwyciła plecak i pobiegła. Nie czuła się dobrze. Chciało jej się płakać, płakała. Chciała też wymiotować, ale tego nie prowokowała. Nie chciała na razie. Nie miała czym. Nie jadła dzisiejszego dnia nic, wiedziała, że mogłaby narzygać MU w twarz.
Kiedyś chciała MU zaufać, ale wiedziała, że jest bardzo dziwną osobą. Uciekała, kiedy zbliżał się do niej jakkolwiek. Gdy chciał rozmawiać wychodziła do łazienki lub do swojego pokoju. Nie czuła lęku, raczej wstręt i obrzydzenie. Wydawał jej się dziwny od początku.
Kiedy znalazła się pod domem swojego najlepszego przyjaciela zastanawiała się czy potrzebuje, czy jest w stanie spędzić teraz czas z mężczyzną. Mimo to jednak nie miała nikogo innego.
Zapukała do drzwi. Jej przyjaciel był wysokim, szczupłym brunetem o bardzo jasnych błękitnych oczach. Zawsze dobrze ogolony, prawdziwy dżentelmen. Czekoladowe włosy podkreślały kontrast z oczami, co dodawało mu uroku i tajemniczości.
Otworzył trochę zaspany. Mieszkał sam, był od niej sporo starszy, ale jednak jakoś się zaprzyjaźnili.
- M-mogę?- zapytała roztrzęsiona hamując potok łez.
- Oczywiście.- prawie wciągnął ją za próg domu. Od razu zapytał, co się stało, ale ona nie chciała odpowiedzieć.
- No dobrze, nie musisz teraz o tym mówić, ale usiądź na kanapie przy kominku. Zrobię ci melisy i przygotuję coś lekkiego do jedzenia.
Uśmiech jaki powstał na jej twarzy był bardzo lekki i bardzo wymuszony. On wiedział, że coś jest nie tak, wiedział zawsze. Znał dziewczynę tak dobrze, jak nikt inny. Być może wiedział o niej więcej niż ona sama.
Przyniósł jej spory kubek herbaty i ciepły posiłek. Był mistrzem kuchni. Wypiła powoli jeden łyk, a on nakrył ją kocem. Rozpalił w kominku i usiadł przy niej obejmują lekko. Odsunęła się od razu, można powiedzieć, że nawet odskoczyła. Zamknął na chwilę oczy i przetarł je palcami. Później spojrzał na nią, od razu wiedział, co się dzieje. Odsunął się jeszcze kawałek, jednak na tyle blisko by dziewczyna wiedziała, że jest bezpieczna. Po chwili zamknął drzwi wejściowe na klucz i ponownie usiadł na miejscu.
- Porozmawiamy?- zapytał ostrożnie. Chwilę panowała cisza.
- N-no. Dobrze.- odpowiedziała cicho i opuściła głowę wpatrując się w kubek.
Zaczął zadawać jej pytania, które utwierdziły go w przekonaniu, co się stało. Zdenerwował się, ale nie dał jej po sobie tego poznać.
Zaprowadził ją do swojego pokoju, zostawił ją samą, by miała możliwość oswojenia się z sytuacją, a następnego dnia chciał na trzeźwo wszystko omówić i poinformować, co zamierza.
Zamknęła drzwi i chwilę stała nasłuchując, jak przyjaciel odchodzi. Usiadła na łóżku, nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Rozglądała się po pomieszczeniu i próbował się oswoić ze wszystkim, ale gdy próbowała to robić zaczynała płakać.
Przebrała się w piżamę i położyła się spać przykrywając po same uszy ciepłą kołdrą. Nie zasnęła od razu, ale jakoś zasnęła.
Godzinę później przyszedł sprawdzić czy śpi. Kiedy okazało się, że tak zgasił światło w pokoju, zapalił małą lampkę i przyjrzał się przyjaciółce dokładnie. Nie znalazł żadnych śladów, ani nic w ogóle. Usiadł przy komputerze, ale nie wiedział czy ma coś zrobić, czy nie. Rano chciał zadzwonić na policję i wszystko im powiedzieć, ale mogła się nie zgodzić. Chodziło w końcu o jej rodzinę. Postanowił i tak to zrobić, ale dziś już było za późno....c.d.n
