Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest tak ograniczona. Wiedziałam, że jest ogólnie, ale, że aż tak, to bym się w życiu nie spodziewała. Teraz jednak widzę, że się myliłam. Myliłam się, co do niej tak, jak ona myli się, co do mnie. Nawet sobie nie zdaje sprawy, jak wiele słów potrafi ranić, nawet jeśli mówi to w złości. Mogłaby się czasem pohamować. To boli.... no, ale wiem, że to nie jest takie proste, bo lepiej jest oceniać bezpodstawnie, powiedzieć kilka 'ciepłych' słów i pójść sobie nawet nie słuchając, co ja mam do powiedzenia! Nic cię nie obchodzi, nic. Poczekaj, kiedyś za mną zatęsknisz, ale wiesz? Będzie za późno. Jak pójdę na te cholerne studia, których nie chcę w sumie, to nie zobaczysz mnie częściej jak raz w miesiącu. Już ja się o to postaram.
Do mojej prezentacji maturalnej sobie możesz, bo jak znam ciebie to i tak gówno w to włożysz, jeśli nawet. Będziesz miała w dupie to, jak mi idzie i tylko czepiać się będziesz, że coś, że coś. Tylko tyle potrafisz i sama się nawet przyznałaś, że najlepiej potrafisz 'opierdalać' i wiesz? Zgadzam się z tym, jak cholera! Nic ci lepiej nie wychodzi.
I tak oto z formy jednej przeszłam w drugą. Trudno, naprawdę żałuję, że tego nie czytasz. Może byś coś zrozumiała. Szkoda, że tylko tyle potrafisz. Oceniać i krytykować. Gdybyś wiedziała, co ja sądzę o tobie, to też nie byłoby ci tak przyjemnie. Twoje ograniczenia działają źle na mnie i nie tylko na mnie, bo masz dwoje dzieci. Uwaga, to, że jesteś ograniczona i nadopiekuńcza utrudnia nam życie. Nie wiem, dzięki tobie, nie mam pojęcia, jak poradzę sobie w przyszłości, jak poradzę sobie w samodzielnym życiu... To twoja wina i zdania nie zmienię.
Opowiastka jutro.