A mnie samej się układa w miarę dobrze. Szkoła, jak szkoła. Jak nie urok to sraczka, a w sumie jedno i drugie, bo jak wyciągnęłam z historii i wosu, to nie idzie mi z niemca i matmy. Polski też tak sobie, no i angielski w sumie też, ale z tego akurat jakby się wziął do roboty, to nie byłoby lipy, a tak trochę lipy jest.
No, ale z polskiego piąteczkę z minusem dzisiaj zarwałam, a tak śmiechowa historia się wytworzyła, a mianowicie:
Tośka wyciąga mi z ucha słuchawkę i mówi `Tak, Daria?`, a ja patrzę na nią ze zdziwieniem i odpowiadam `No, tak.`. `Właśnie zgłosiłaś się dobrowolnie do odpowiedzi z pracy domowej.` Spojrzałam na nią prawie bezsensownie, a kiedy pani zapytała, czy Tośka mówi poważnie, bo powiedziała, że ja mogę, to powiedziałam, że jasne, jak już zrobiłam.
No i nic więcej :) Albo nie ważne. ;*
=== Rozmawiali długo, a później on zaprosił ją do siebie by pokazać jej obraz. Była pod wielkim jego wrażeniem. Chciał jej go dać, ale odmówiła. Jednak on zaplanował to dokładnie. Nie był mu potrzebny ten obraz, a dla niej zapewne wiele znaczył.
Powiedział jej wcześniej jakiego uczucia doznał, gdy zobaczył ją w kawiarni. Ona powiedziała speszona, że też miała wrażenie jakby już wcześniej spotkała go gdzieś. Jakby dobrze go znała. Pocałował ją w policzek, gdy wysiadała z jego samochodu, ale za chwilę przeprosił. Ona pogłaskała go po ramieniu i poszła w stronę drzwi machając gdy odjeżdżał i czekając na schodach, póki nie straciła go z oczu.
Następnego dnia, gdy nie było jej w domu dał obraz jej matce. Udawał kuriera i zaniósł obraz do jej pokoju. Miała bardzo czysto, dla niego zbyt czysto, ale... Pomyślał, że chyba się zakochał. ===
C.D:
Wyszedł prędko, by nie budzić podejrzeń zostawiając jej liścik na biurku z datą kolejnego spotkania. Miał nadzieję, iż pojawi się.
Pojechał do domu i zabrał się za pisanie kolejnej książki, chociaż tamta nie była wcale dokończona.
Wieczorem przypomniał sobie, że istnieje coś więcej niż tylko pisanie. Zszedł schodami w dół prosto do holu. Na długim dywanie leżał jak zwykle Aleksander w pozycji 'zdechł pies'. Hazuki uśmiechnął się tylko ciepło i pokierował się do kuchni, gdzie czekała już młoda pokojówka z ciepłymi naleśnikami i herbatą.
- Długo dziś pan pisał. Zaczynałam się powoli niepokoić, gdyż długo nic pan nie jadł. Pewnie jest pan bardzo głodny. Proszę.- powiedziała nakrywając do stołu.
- Może zjesz ze mną?- zapytał najmilej, jak tylko się dało.
- Niestety, to nie moja pora, ale dziękuję. Mogę ewentualnie napić się z panem herbaty, ale koniecznie naleśniki muszą być zjedzone. Wszystkie.
- Niestety, to nie moja pora, ale dziękuję. Mogę ewentualnie napić się z panem herbaty, ale koniecznie naleśniki muszą być zjedzone. Wszystkie.
On tylko uśmiechnął się. Zrobił, jak poleciła rozmawiając przy tym o nowo poznanej dziewczynie. Pokojówka zauważyła, że jest niezwykle ożywiony, gdy o niej mówi. Ucieszyła się z tego.
Po kolacji rozeszli się do swoich sypialni. Hazuki długo jeszcze nie mógł zasnąć, w głowie miał tylko twarz dziewczyny. Jednak w końcu zasnął, nawet sam nie wiedział kiedy. Zasnął, widział tylko ciemność, do czasu....
Już mi się nie chce.... C.D.N
