Hai, hai, hai! No wiem, nie jestem dzieckiem. Taaa... Jezu dlaczego ja mam być albo udawać dorosłą. Ludzie, chcecie dorosłego człowieka, to sami zachowujcie się jak dorośli, a nie wymagacie tylko!
No, a tak poza tym super. Nie było jazdy, jutro idę tylko na dwa ostatnie wfy, bo Zbiórka Żywności jest. Jestem szczerze mówiąc zmęczona trochę, ale to prze ponowny brak kawy w domu. Mama jak zwykle zapomniała kupić. O wszystkim pamięta, o swoich dzieciaczkach z ośrodka też, ale o własnym dziecku jak zwykle zapomina. Drażni mnie to, drażni niesamowicie.
Eh... No cóż. Wszystko jest tylko kwestią czasu, kwestią przyzwyczajenia... muszę przeczytać przedwiośnie. Zacznę może już dziś? Jak nie zasnę.
Jeszcze mi się dzisiaj mój ulubiony długopis wypisał TT_TT to smutne... No i nie wiem, co jeszcze. To wszystko jest już takie męczące.
Napiję się herbaty, to na pewno pomoże. Chociaż mam taką ochotę na kawę.
Czas na opowiastkę: )
- Yukimi!
- ...
- Yukimi!
- ...
- Yukimi! Chodź tu do jasnej cholery!- syknęła Ayame i pobiegła do pokoju współlokatora. On jeszcze spał w najlepsze.
- Yukimi, baka! Wstawaj natychmiast i zbieraj się, bo znowu zaśpisz na wykłady!- krzyczała w niebogłosy. Yukimi wstał wolno z łóżka spoglądając na budzik stojący koło łóżka. Powłócząc nogam wziął z fotela czyste ubrania i poszedł do łazienki. Miał jeszcze sporo czasu do zajęć, a Ayame jak zwykle przesadzała.
Wyszedł po piętnastu minutach jeszcze nieco zaspany i pokierował swe kroki do kuchni. Miał ma tę samą godzinę, co Ayame, a ona latała po domu, jak oparzona. Chwycił stojący na blacie kuchennym kubek z kawą i wziął duży łyk. Bardzo mu smakowała, jak zawsze. Trzeba było przyznać, że współlokatorka robiła świetną kawę.
- Co ty znowu wyrabiasz?- syknęła Ayame. Spojrzał na nią ze zdziwieniem, zupełnie nie wiedział, o co jej chodzi.
- Wypijasz moją kawę, traszko!
- O! Wybacz.- wyciągnął do niej rękę trzymając w niej kubek z napojem. Spojrzała na niego tylko i przewróciła oczami. Wzięła od niego napój i pociągnęła kilka mniejszych łyków zostawiając koledze jeszcze trochę kawy.
Wyszli razem na przystanek autobusowy. Wsiedli do jednego autobusu i pojechali na zajęcia.
Po dojechaniu na miejsce każde poszło w swoją stronę, ale ich stosunki wróciły do normy. Ayame była nieznośna czasami, a zwłaszcza zaraz po wstaniu.
Yukimi słuchał wykładowcy, jednak nie skupiał się na przekazywanej treści. Na przerwie między wykładami znalazł go jego przyjaciel Shiba.
- Tyyyyy, bracie! Słuchaj, zarwała do mnie dzisiaj ta typiara, wiesz... no wiesz, która?
- Noooo... powiedzmy, że nie wiem i mów do mnie, jak do człowieka.
- Czekaj, czekaj....Ko?
- Ko? Ona? Czego chciała?
- Nie wiem, po prostu o ciebie pytała. O kurcze, przypał, idzie. - skwitował Shiba i przetarł dłonią usta.
Dziewczyna podeszła do nich pewnie, szybkim krokiem nie zważając na tłum dookoła. Zdecydowanie nie była w typie ani Yukimiego ani Shiby. Nie za bardzo chcieli też z nią rozmawiać. Yukimi przewrócił oczami, po czym spojrzał na intruza.
- Yukimi!- rzuciła z wyraźnym akcenten na drugą sylabę imienia chłopaka.- Słuchaj, w sobotę jest impreza u Yuichiego. Poszedłbyś ze mną?- pomrugała szybko oczami, a co za tym szło przyklejanymi, kruczoczarnymi rzęsami. Stał przez chwilę wpatrując się uważnie w tapetę na twarzy dziewczyny zastanawiając się, co powiedzieć.
- Wiesz? Nie obraź się, ale gdyby Yuichi chciał mnie zaprosić to przyszedł by sam, albo by zadzwonił. Poza tym znam już te twoje sztuczki. Nie interesują mnie takie puste, plastikowe pudełka. Sorry laska...
Dziewczyna spojrzała na niego szklistymi oczami. Nie mówił głośno, bo nie chciał jej robić dodatkowej przykrości przy całej szkole. Uciekła, jednak się nie rozpłakała. Zrobiło mu się trochę głupio i niezręcznie, ale czuł się dobrze. Rzadko mówił komukolwiek poza Shibą, co myśli, sądzi, uważa. Przyjaciel patrzył na niego rozwartymi oczyma i z opadniętą szczęką. Jednak po chwili uśmiechnął się i przybił koledze piątkę. Wiedział, że teraz już będą mieli spokój.
Poszli na kawę do automatu, a po jej wypiciu wrócili na zajęcia, które ciągnęły się w nieskończoność.
Yukimi nie miał najmniejszej ochoty wracać autobusem do domu, wolał się przejść. Wybrał też dłuższą drogę powrotną.
Prawie pod samym domem podbiegł do niego nieco młodszy chłopak. Zatrzymał się przed nim ciężko dysząc i zmuszając tym samym do zatrzymania. Łapał zachłannie powietrze. Yukimi przez chwilę nic nie mówił, a gdy chciał zacząć tamten mu przerwał.
- Ty jesteś Yukimi Okuda!?- sapnął.
- Ym... no jestem. Stało się coś?- zdziwił się.
- Uhhh....uhhh....uhhhh....Kocham cię!- ryknął i to całkiem poważnie. Yukimi zdziwił się, stracił na chwilę głos.
- Nie żartuję, kocham cię! Sądzę, że to przeznaczenie!
- Słuchaj chłopcze, ja nie jestem....- przez chwilę poważnie zastanowił się nad tym, co chciał powiedzieć. Nie był do końca tego pewny. Jednak ostatnio sam zauważył, że już nie potrafi się zakochać w dziewczynie, a może nigdy nie potrafił. W ogóle jakoś o tym nie myślał.- Ja nie jestem... nie...- nie mogło mu to przejść przez gardło. Zaśmiał się nerwowo.- Słuchaj, obaj jesteśmy facetami...Nie mówię,że to niemożliwe, ale wiesz.... nie znamy się.
- Kocham cię! Kocham i mówię ci, to przeznaczenie! Chodzisz do biblioteki co trzeci dzień, nie lubisz imprezować i ostatnio nie chodzisz też na randki. I masz nieznośną współlokatorkę. No i chodzisz na Universytet Yoshino.!
Yukimi naprawdę się zlękł słysząc te wszystkie informacje od obcego chłopaka. Jednak po chwili ochłonął i opanował się.
- He, he, he, he , he... Dobra nie znam cię, ale widzę, że ty nieźle się już natrudziłeś, żeby mnie poznać. Mieszkam niedaleko, może wejdziesz na herbatę?
- To przeznaczenie....!
- Oj dobra, nieważne, chodź.!- chwycił chłopaka za sweter i zaciągnął do mieszkania. Rozebrał się w przedpokoju, a koleś stał przy drzwiach i patrzył na niego spod byka.
- No rozbierz się głupku i chodź.- powiedział Yukimi i wziął jego plecak. Zaprowadził do swojego pokoju, po czym przyniósł dwa kubki gorącej, cytrynowej herbaty, Ayame gdzieś wyszła.
Usiadł naprzeciwko nieznajomego i pociągnął spory łyk napoju.
- No więc. Powiedz mi coś o sobie.
- Nazywam się Arata Sugizo i chodzę do liceum niedaleko twojej uczelni. W tym roku kończę tę szkolę i chcę iść na studia. Pół roku temu uratowałeś mnie przed gangiem Shimizu i spotykałeś się wtedy z Miyoko.
- Mhm? Skąd wiesz o niej?
- To moja kuzynka. Później co trzeci dzień widywałem cię w bibliotece zafascynowanego jakimiś książkami. Lubisz czytać...
Yukimi nie odzywał się, tylko słuchał, co szczeniak ma do powiedzenia. Doszedł do wniosku, że jest ciekawą osobą. Po kilku godzinach rozmowy dał młodemu do zrozumienia, że pozna go lepiej, ale na razie nie ma, co liczyć na więcej.
Wieczorem odprowadził go do domu, a w drodze powrotnej bardzo dużo myślał........
