1 gru 2010

O___O

Doszłam do wniosku, że może będę częściej tu zaglądać i pisać coś do poczytania. Może na początek się pożalę i pochwalę, a później z każdą notką krótka opowieść? Ciekawe czy pomysł wypali. x_x

Dzisiaj jest spoko, naprawdę. Znaczy nie wiem czy ze wszystkim, widziałam, że Puchatek ma słabszy dzień. Chodziła wyraźnie smutna, ale nie chciała powiedzieć, co się dzieje. Może jutro będzie lepiej. Mam nadzieję. Poza tym w szkole ogólnie jest dziwnie, niby wszystko okej, wszyscy są razem. Właśnie okej jest tylko jak wszyscy są razem. 
Nie sądzisz, że Ewa ma ostatnio strasznie często humorki swoje? Mnie to niezwykle intryguje, niby jest okej, ale nic nie można powiedzieć, bo foch. Normalnie jak z moją mamą, wiesz? 
Zwłaszcza jak powie się coś o dżolu, to już wtedy ja nie wiem. Sama tak na niego narzekała, a teraz jakby ktoś w jej dumę ugodził. W stosunku do niego nie ma z czego być dumnym, taka prawda. No, ale to jej sprawa. Wiem to na pewno, że i tak do siebie wrócą, to nieuniknione... 

Jutro muszę przedłużyć "Przedwiośnie" w bibliotece, żebym tylko nie zapomniała identyfikatora... Uhh, uhh.... Rysowanie jak najlepiej. Średnio jeden dobry rysunek, więc nie jest źle. Mogłyby być wszystkie dobre, na tyle ile rysuję dziennie. No i odzyskałam komputer swój. Jednak dzień bez muzyki jest dziwny i nudny, a tak można chociaż się wyluzować. 
Nie wiem sama czy już pisze jakieś tylko pierdoły, byleby pisać?  0__o 
No i oczywiście czeka mnie jeszcze wos, matma i testy, ale się uda, nie? :) 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Zimowy dzień, niby jak każdy zimowy. Mroźni i biały, jednak w powietrzu wisiało coś niezwykłego. No jednak to tylko głupi poranek, gdzie trzeba iść do szkoły, a za oknem prześcieradło, białe oczywiście. 
- Kurcze, jak ja nie lubię zimy.- powiedział do siebie Shin ziewając. Zarwał się z łóżka, gdy spojrzał na zegarek. Pobiegł szybko do łazienki, która na jego szczęście była wolna. Ogarnął się, pobiegł z powrotem do swojego pokoju, ubrał i spakował na lekcje. Już dawno powinien wyjść jeśli chciał zdążyć do szkoły. Jednak oczywiście zaspał, a jego kochana siostra nie łaska go nawet obudzić. Przecież mogli iść razem, ale nie. Ona musiała się śmiertelnie obrazić poprzedniego wieczora za jakąś błahostkę. 
Ubrał się ciepło, zarzucił plecak na plecy, po czym wybiegł z domu uprzednio go zamykając. Szedł najszybciej jak potrafił, jednak to nie uchroniło go przed spóźnieniem się na pierwszą lekcję. 
- Co to za spóźnienie drogi panie?!- ryknęła nauczycielka zza swojego biurka, gdy wszedł do klasy przepraszając za spóźnienie. Zatkało go, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Nauczycielka musiała być w okropnym nastroju, że tak się uniosła. 
- Przepraszam bardzo, bardzo....- wyjąkał. 
- Siadaj!- rzuciła oschle. Usiadł na swoje miejsce obok przyjaciela, który patrzył na niego jak na zjawę. Shin był cały czerwony od mrozu i od wypieków jakie oblały jego twarz. 
Po lekcji było mu już znacznie lepiej, ale zapewne nie uchronił się przed nieobecnością. Nic nie szkodzi, ważne, że był w szkole. Jednak miał żal do siostry, że aż tak się na niego pogniewała, myślał, że jest dojrzalsza. 
Reszta zajęć minęła już spokojnie, dostał nawet piątkę za odpowiedź z języka. Miał niezwykle udany dzień, jednak do czasu. 
Wracając do domu mało nie potrącił go samochód na przejściu dla pieszych, co go niezmiernie rozzłościło. Samochód jechał za szybko, jak na panujące warunki pogodowe. 
Gdy wrócił do domu nie było nic zrobione, mimo, że umawiał się z siostrą o obowiązkach domowych. Wpadł do niej do pokoju, jak burza i od razu podniósł głos. 
- Miałaś posprzątać, a ja miałem ugotować obiad. Co ci odwala?!
- Gówno, odwal się ode mnie tępy byku!- ryknęła Yori zza biurka dając upust swojemu talentowi. 
- Jaka ty jesteś głupia!
- Ty nie lepszy, pierwszy się urodziłeś gadzie!
- Ty...- opanował się i wyszedł. Nie chciał młodszej siostrze robić więcej przykrości, a wiedział, że mógłby to zrobić w przypływie złości. 
Sam zabrał się za sprzątanie w międzyczasie gotując obiad. Yori siedziała, jak królewna w swoim pokoju słuchając głośno muzyki i robiąc Bóg wie co. 
Shin, po skończeniu zadań domowych zabrał się za swoje lekcje. Był wykończony, jednak nauka nie mogła zostać pogrzebana. 
Rodzice wrócili późno, ale gdy matka zobaczyła jak w domu lśni poszła do pokoju syna. Podziękowała, a gdy chciała iść do córki Shin powiedział, że ona nie zrobiła nic. Był na nią zły, a matka rozczarowana. Nie poszła do córki do końca wieczora, a gdy młoda przyszła do niej zaczęły poważną rozmowę. Później przyszła przeprosić brata. Mówiła, że chciała zrobić to wcześniej, ale było jej głupio. Wybaczył jej, pomógł w lekcjach i poszedł spać. Następnego dnia siostra budziła go wiele razy, on i tak zaspał..... x)


Może trochę nudne, ale nie mam teraz czasu. buziaki Lu!