5 gru 2010

Straszna Soubi ^_^

Wszystko, co miałam do powiedzenia, napisałam na fbl. Poza oczywiście opowiastką. To o czym dzisiaj? n__n




--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
'23.10.


Od rana nie mogę się na niczym skupić. Nic mi nie wychodzi, a to, co muszę zrobić przecieka mi między palcami. Cholera! Jestem geki! Geki i już! 
A jeszcze muszę posprzątać w domu, nie chcę myśleć, co rozwalę. Mamo, jeśli będziesz szukała jakiejś rzeczy, to pamiętaj, nie zaglądaj do kosza!. Ej, a w ogóle dlaczego ja tu piszę o mamie? Powinnam pisać jaka to ja nie jestem cudowna i w ogóle kiut! Jeeej... Nie jestem. Mam dzisiaj zły humor! Koniec. 
P.S: Muszę się nauczyć słówek na angielski.'


Zapisała kolejną kartkę pamiętnika, tym razem o wiele krótszą niż zazwyczaj. Wiedziała doskonale, że coś się jeszcze dzisiaj stanie, cały dzień był jak kasza manna. Bez wyrazu. 
Siedziała jeszcze chwilę pochylona nad pamiętnikiem czytając, co napisała. Gdy skończyła odchyliła głowę do tyłu, a kiedy chciała zaciągnąć się powietrzem, zakrztusiła się. Wróciła do pozycji pochylającej się nad drażniąco czerwoną okładką zeszytu. Zdjęła okulary z nosa i wstała od biurka zamykając laptop. 
Poszła do kuchni obejrzeć, co ma do zrobienia. Matka jak zwykle zacharowywała się na śmierć, ale nie było mowy o przerwie, o porządnym wypoczynku. 
Nic o mnie nie wiesz! Ja to robię wszystko dla ciebie, żebyś miała lepiej, żebyś mogła powiedzieć, że to dzięki mnie. Dzięki tobie samej, ale ty nic nie rozumiesz. Jak chcesz żyć skoro nie będziemy miały pieniędzy?! Mówiła jej matka. W domu też bywała na 2-3 godziny, kiedy spała, poza tym czasem i to godzinami nocnymi nie było jej w domu, siedziała w pracy. Nigdy nie powiedziała córce, co robi i gdzie pracuje, a ona nigdy nie chciała tego wiedzieć. Często też zastanawiała się gdzie podziewa się jej ojciec i kim jest. Niewiele go pamiętała, odszedł gdy była jeszcze małym dzieckiem. Dziś miała już przecież ponad 17 lat. 
Odkurzyła cały dom, zmyła podłogi, zmyła okna. Zrobiła, co uważała za potrzebne. 
Wieczorem tylko odrobiła lekcje, też nie wszystkie, wiedziała, że w szkole zdąży zrobić to, co jej jeszcze zostało.
Wykąpała się szybko i położyła do łóżka. Planowała jutrzejszy dzień... 

  Wstała jeszcze przed budzikiem. Wyłączyła go i poszła sprawdzić czy matka jest w domu. Była w swoim łóżku, a obok niego stała butelka, pusta butelka coca-coli. Przymknęła drzwi jej pokoju i ubrał się szybko w łazience, ogarnęła się, chwyciła plecak wczoraj spakowany i wyszła z domu. 
  Poszła do szkoły, tak jak miała to zrobić. Na pierwszą lekcję była obkuta. Umiała z historii i miała odrobioną pracę domową, co skutkowało piątką. Była dumna, bardzo. Chciała iść do domu i pochwalić się mamie, ale wiedziała, że ona nie będzie chciała słuchać, albo, że nie będzie jej w domu i tym bardziej nie będzie chciała jej słuchać, jak wróci zmęczona z pracy. Ile razy tak było?!
  Po szkole nie wróciła do domu. Umówiła się ze swoim najlepszym przyjacielem, że przenocuje u niego. Jego rodzice nie mięli nic przeciwko. Znali dziewczynę bardzo dobrze. Często po szkole do nich przychodziła, a nawet pomagała matce chłopaka. U niego czuła się jak w domu. Nawet lubiła jego upierdliwą, młodszą siostrzyczkę. Kochała ją. 


- Czemu chciałaś nocować?- zapytał Yoh. 
- Udajesz głupiego czy naprawdę jesteś tak zmęczony, że już nie pamiętasz?- zapytała ironicznie Manami. 
- No cóż. Powiem ci, że skoro tak mówisz, to już wiem, dlaczego. Wiesz? Dziwi mnie jednak fakt, że tym razem chciałaś nocować u mnie. Normalnie zostawałaś do późna. 
- Wiem, przepraszam za kłopot. 
- Nic nie szkodzi.- pogłaskał ją po głowie. 
Usiadła na przeciwko niego i zajrzała mu głęboko w oczy. Chłopak przez chwilę zlękł się jej zachowania, ale po chwili odpuścił. Uśmiechnęła się słodko i odsunęła od niego. 
Zasnęła szybko na jego łóżku, a on na materacu obok. 
Rano obudził ją do szkoły. On był starszy od niej o 2 lata, znali się jeszcze z podstawówki. Wiedzieli o sobie wszystko, czasem aż sami zastanawiali się czy nie za dużo, ale nie potrafili sobie czegoś nie powiedzieć.
 Odwiózł ją i siebie do placówki. Dopilnował, by dotarła na lekcje. 
Szkoła wydawała jej się już coraz bardziej uciążliwa. Nie chciało jej się tam chodzić. Dziwiła się, że matka do niej nie zadzwoniła, nie zapytała, co się z nią dzieje. Było jej przykro z tego powodu. Na lekcjach też była nieobecna. Na szczęście nie miała w planie niczego takiego, z czego nie można byłoby się wybronić, by nie dostać zlej oceny. Jednak dzisiaj nikt nic od niej nie chciał. 
Yoh złapał ją pod szkołą. 
- Do mojej mamy dzwoniła twoja, pytał o ciebie.- powiedział dysząc.
- Tak? Szkoda, że do mnie nie zadzwoniła.- powiedziała sarkastycznie. Chłopak nie wiedział, co powiedzieć. Zabrał ją do samochodu i odwiózł pod dom. 
- Co ty robisz?- zapytała zdenerwowana. 
- Idź do domu, mama się o ciebie martwi.- powiedział spokojnie. 
- Co? Gdyby mogła zmieniłaby zamki, teraz jest w pracy, a ja będę siedzieć sama, jak głupia w domu... 
- Chodź.- wysiadł z samochodu i otworzył jej drzwi. Tego wieczora siedział z nią do powrotu jej matki. Później pożegnał się i odszedł do domu. Obiecał, że rano przyjedzie po nią, by odwieźć ją do szkoły. 
 Gdy pojechał zaczęła płakać. Matka wpadła do niej do pokoju jak burza. Zaczęła krzyczeć... 
- Urusai baka!- warknęła Manami.- Teraz to ty nic o mnie nie wiesz, nic! Nie znasz mnie, unikasz. Zaniedbujesz! Nie czuję się jak twoje dziecko! Nie widzisz mnie. Dlatego poszłam do niego na noc. Bo chciałam sprawdzić, co zrobisz. I tak szybko zareagowałaś, zdziwiło mnie to. Naprawdę! Dlaczego nie może być tak, jak bym tego chciała. Nigdy cię nie ma, ja nie mam matki. Nie mam!- wymamrotała już zanosząc się płaczem. Jej matka stała na środku pokoju z opuszczonymi rękoma. Nie wiedziała, co powiedzieć tylko wpatrywała się wielkimi oczyma w córkę. Na chwilę zabrakło jej głosu. Po chwili jednak odzyskała siły do rozmowy. 
- Przepraszam.- wybełkotała i przytuliła dziecko. Ta jednak odskoczyła.
- Idź stąd. Nie chcę cię teraz widzieć. Idź stąd!
Posłuchała rozkazu i wyszła, jednak stojąc za drzwiami chciała wrócić. Słyszała jak jej dziecko zanosi się płaczem i wyje w poduszkę. Nie weszła. Poszła do siebie i zrobiła dokładnie to samo. 
 Następnego dnia rano Manami poszła do szkoły, a Yoh cały dzień pytał, co się stało widząc spuchniętą od płaczu twarz przyjaciółki. Nic mu nie powiedziała, a on doskonale wiedział, co zaszło. 
Po szkole odwiózł ją z powrotem do domu pytając czy nie zostać z nią, ale ona nie chciała. 
 Matka kilka dni pobyła w domu z córką, porozmawiały o pierdołach, ale po kilku tygodniach wszystko znów wróciło do poprzedniego biegu. Nie zdziwiło to Manami. Zdawała sobie sprawę, że matka się już raczej nie zmieni. 
 Zaczął się nią interesować pewien chłopak ze szkoły. Starszy, w wieku Yoh. Nie znała go wcześniej, nie widziała na oczy, a Yoh był w innej klasie niż on. 
Pewnego dnia podszedł do niej na przerwie, gdy stała z koleżankami z klasy i zaprosił na lemoniadę ze sklepiku. W tym czasie zdążył się z nią nieco zapoznać. 
Kilka dni później nie mógł nie spędzić z nią chociaż kilku minut, bo inaczej wariował. 
- Słuchaj, może poszłabyś ze mną na imprezę.- zobaczył jej wzrok, który od razu go zgasił- Albo do kina!- uśmiechnęła się.- Przyjdę po ciebie dzisiaj o siódmej. 


Przyszedł dwie minuty przed czasem. Jej matki jak zwykle nie było. Wyszła spokojnie zamykając za sobą drzwi mieszkania. Obejrzeli horror, bo to był jej ulubiony gatunek. On za nimi nie przepadał, ale dla niej obejrzał, a i później nie narzekał. Odprowadził ją grzecznie do domu, a ona zaprosiła go jeszcze na herbatę. 
- Powiedz mi, mieszkasz z rodzicami? Czy w ogóle nie jesteś stąd?- zapytała po chwili milczenia. 
- Nie. Mieszkam sam. Moi rodzice zostali w Osace. Tam się urodziłem, wracam na święta i długie weekendy. W Tokio się uczę, ale widzę, że ty też mieszkasz sama.- uśmiechnął się. 
- Nie, mieszkam z mamą, ale ona jest pracoholiczką. Można powiedzieć, że mieszkam sama.- spochmurniała. 
- Przepraszam.- powiedział i zmieszał się. 
- Nic nie szkodzi.- odpowiedziała, a gdy chciała podnieść głowę, by na niego spojrzeć, on już był przy niej. Oczy jej się wytrzeszczyły, a on przymknął swoje i delikatnie stopił swoje wargi z jej ustami. Musnął palcami jej policzek. Zadrżała i cofnęła się. Mało nie spadła ze stołka....




















Romans, romans, romans xD