Teraz chcę tylko powiedzieć, że cieszę się, że mam jeszcze tyle czasu, choć może wcale go nie mam. Nie wiem, co przyniesie jutro. Wierzę, że zostało mi jeszcze tyle czasu, by nacieszyć sie tym, co mam. By nacieszyć się najbliższymi. Moimi prawdziwymi przyjaciółmi, których szanuję, bez względu na ich decyzje. Którzy mnie szanują, szanują moją osobę i moją obecność. Nie rzucam słów na wiatr, a jeśli chodzi o dotrzymywanie słowa, dotrzymuję, ale tylko jeśli ktoś na to zasługuje. Jeśli ktoś liczy się ze mną, a nie... ja mówię, jak do słupa. To nie jest miłe, bo ileż można powtarzać, rzucać delikatne aluzje. Nie wszyscy widzę, mają na tyle rozumu, by pojąć sens rzeczy. To nic, tej osoby strata.
Mogę mówić, bluzgać, pluć i kopać, ale po co? Po co mam nadszarpywać swoje nerwy na kogoś, kto nie jest tego wart? Teraz wiem, że to bezsensowne, irracjonalne.
Nienormalnym byłoby płaszczyć się przed kimś za szczerośc. Głupotą byłoby przepraszać za własne zdanie, za coś czego po prostu ma się dosyć. Nie? Nie interesuje mnie opinia osób trzecich. Tylko przyjaciół. W sumie moja wina, ale i tak nie przeproszę. Nie uważam bym miała powód. Przepraszam, to słowo zbyt głębokie, by sobie je tak o! rzucić komuś. Jeśli się kogos przeprasza, to powinno to być szczere, od serca, choćby przepraszam za błahostkę. Zbyt wielu ludzi nadużywa tego słowa.
Jeśli chodzi o przeprosiny, te takie małe, delikatne. Jeśli nawet to takie, to powinno się próbować nie popełniać ponownie tych błędów, za które przepraszamy.
Oj tak zebrało mi się na filozofie życiowe, wiem. Szukam teraz pomysłu na rysunek. Jak będzie ładny, to może dam go Lu:Ciel. Jak będzie ładny! Brzydkiego jej nie dam!
Lu:Ciel + Soubi = Gadu-gadu na polskim, na kartce xD Tylko nam się godziny nie zgadzały ;)
Co dalej? Nic chyba, nic się nie zmienia... Ejjj a wźe to pzrezctyaj! I co widzisz?
Ja tak nie umiem, ale na MTV leci program o tytule 52. Na początku jest coś tam napisane, właśnie w taki sposób. Mózg jest tniezłym magikiem, jeśli chodzi o składanie słów. Ciekawe, ciekawe :)