Dziś kolejny dyżur, kolejny dzień nudy, ale sama sie pisałam, bo myślałam, że będą lekcje. Nie było, a ja musiałam siedzieć. Nie żałuję, bo siedziałam ze wspaniałymi ludźmi, a później przyszła nawet najwspanialsza Lu:Ciel. Nie była długo, ale wyglądała ładnie, poza tym wystarczyło mi, by dodać energii. Ona zawsze mi jej dodaje, jest promykiem słońca w pochmurny dzień.
Nie lubię gdy się smuci, staram się jej osłodzić życie, choć nie zawsze się daje. Może to głupie, może to naiwne. Moje...i tyle.
Poza tym dzisiaj doszłam do wielu wniosków:
- Jak bardzo nie lubię pewnych osób,
- Jak bardzo cieszę się na widok innych,
- Jak mnie wkurza zachowanie niektórych,
- Jak lubię spędzać z niekórymi czas,
- Mogę się nudzić byleby być z Wami...
- I wiele, wiele innych...
Poza tym jestem szczęśliwa, bo pódę na zakończenie roku tak bardzo po swojemu, że aż sie cieszę. No może nie do końca, bo nie wiem jakbym wyglądała, ale jest super. Tata mi naprawił bucika, co mnie niezmiernie cieszy, bo już myślałam, że nigdy się nie zabierze.
Ej, nigdy nie widziałam tylu osób przy jednym laptopie, nigdy. Dzisiaj było chyba z 8 osób. Nie wiem, jak oni się tam pomieścili, ale teraz widać, co Internet robi z ludźmi. To nie jest śmieszne, to nie jest śmieszne.!
Cóż by więcej, jestem sama. Sama ze sobą, w swoim świecie, co ich to obchodzi?! Nie chcę ich tam widzieć, chce być tu sama, albo z Wami, ale nie z nimi. To mi się nie podoba, a coraz więcej ich tam wtargnia, coraz więcej łamie tę zaporę, tę intymną przestrzeń. Co się dzieje?
Nie wiem, boli mnie głowa.
Zakończenie o 10, a ja sobie wstanę o 6., nie. Może o 7. Zoabczę.
Hej, a w ogóle Ewka robi w sobotę urodziny, mam nadzieję, że wiesz i pamiętasz. Damy jej ten przecudny prezento!
No i chyba nie mam nic więcej do napisania, dzisiaj źle się czuję, a poza tym robi mi się niedobrze. Pech, chyba idę spać.
Oyasumi nasai. Sayonara.