23 kwi 2010

Dzisiaj

Myślałam, że coś się zmieni, ale nic... nic, a nic.

Czy to były jej sztyczne łzy, choć wyglądały bardzo naturalnie?
Czy to była jej sztuczna skrucha?
Nie wiem, ale wtedy jej słowa i łzy miały sens. Dlaczego wystarczy jedno inne słowo, tylko jedno, by to wszystko spieprzyć. Nie zagrażam jej, a to, że ona czuje się zagrożona, to jej własna wina. Nie moja wina, wybacz mi, choć nie masz czego.

Nie pasuje, to niech powie mi to w twarz, a jak pytam co się dzieje, to mówi, że nic. Nie kłam mi w oczy! Tylko tyle od Ciebie chcę...nic więcej, bo już nie łudzę sie, że to co mówiłaś kiedyś się spełni, że to co było będzie nadal...


Mam teraz innych, na których mogę liczyć i dziękuję im za to.

Teraz jednak potrzebuję odcięcia od tego cholernego miasta, od ludzi, od gównianej rzeczywistości pełnej kłamstw. Dziękuję, to tyle na dziś.