24 kwi 2010

'serduszko'

Wróciłam z wyjazdu z przyjacielem. Teraz wiem, że mogę mu ufać, choć wciąż się boję. Będę musiała się znów przekonać, a może znów popełnię ten sam błąd, zaufam i się przejadę. Nie ważne...

Zrobiłam głupotę... może to się nie powtórzy, może tak... zostaną blizny, zostanie ślad... To nic, przynajmniej pomogło.
Chociaż, to, że pomogło, to nie tak dobrze, jakby się mogło wydawać. A gdybyś się kochana moja dowiedziała, co zrobiłam....pewnie byś mnie nieźle skrzyczała.
Zapytaj mnie najwyżej w poniedziałek, jeśli będziesz chciała wiedzieć, może zbiorę się na odwagę... i powiem Ci, pokażę, co się stało.



Jestem bardzo wdzięczna za dzisiaj i za całokształt. Pomagacie mi, jak niewidaomo co. To mnie bardzo pociesza i dzięki Wam czuję, że się unoszę.
Dodtakowo, Twój problem jest moim problemem i Ty o tym wiesz! Masz sie z Tym liczyć Kahori! :*

Szkoda, że nie będziesz prowadziła już bloga, ale to rozumiem, bardzo dobrze rozumiem, dlatego nie mam żalu i pretensji. I tak bardzo Cię kocham :*

Harun, nic nie muszę mówić mam nadzieję ;]
Lyly, wiem, że tego nie czyta, ale mam nadzieję, że dzieki niej też życie jest piękniejsze. Wilson, tez przyprawia mnie o uśmiech, Ewka...też, a co. Dziś wiem, że Ty Bury też. ;D Jestem wdzięczna, że jesteście przy mnie. Baardzoo !
Najbardziej jednak Dziękuję Kahori, bo wnosi do mojego życia najwięcej radości, przez to jaka jest i kim jest. Podoba mi się to i bardzo to szanuję. Jesteś dla mnie Sensei życia :*



~Koniec~