15 maj 2010

~_~

Wstałam normalnie ze spuchniętymi oczami, że normalnie nie wyrabiam. Później rzucyły mi się w oczy wory pod oczami, Jezu! Później problem z ułożeniem masakrycznych włosów!

Na szczęście nie było źle, miałam wrażenie, że dzień będzie beznadziejny, ale nie. O 9 biologia (nie chciało mi się jak nigdy, ale przemogłam się i poszłam), było nieźle, bo nawet udało mi się myśleć i zrobić co nie co, aż dumna z siebie jestem. Następnie okropny ból głowy! Ratunku!

Położyłam się spać i wstałam 15 po 14., chciałam wcześniej trochę, ale miałam lenia przed wstaniem z łóżka. Następnie wizyta u Kahori, którą jej obiecałam. Spełniam obietnice, a przynajmniej się staram, jeśli ktoś jest tak samo fair wobec mnie. No, więc poszłam do Niej. Usiadłyśmy w jej cudnym pokoju, razem z jej piesią Zuśką, popijając herbatę, rozmawiając i wszystkim, co ślina na język przyniosła i zajadając się hitami o smaku waniliowym (z resztą bardzo smacznych) oraz paluszkami. Czas dla mnie nie istniał, ale gdyby nie to, że dałam słowo sąsiadkom, że je odwiedzę zostałabym dłużej. Dużo dłużej. Przy niej czuję się po prostu sobą, nie muszę udawać, wstydzić się czy martwić. Uśmiecham się i to przez samo to, że jest przy mnie. To miłe i lubię z Nią spędzać czas.
Później jak to już mówiłam musiałam Ją opuścić, z bólem w sercu, bo nie chciałam Jej zostawiać! Poszłam do domu, odłożyłam gazety, które pożyczyłam, porozmawiałam z Harunem i poszłam z nią razem do dziewczynek. Posiedziałyśmy do 22, bo oglądałyśmy film 'narzeczony mimo woli'. Heh, no cóż...

A teraz w domu, siedzię i myślę. Trzeba będzie się wziąć za bilogię, ale to jutro. Trzeba będzie się wziąc za fizykę, ale to w poniedziałek...? A może też jutro?

Potrzebuję więcej spotkań z Kahori! Dobrze na mnie działają, Ona sama też. Mam pomysł! Wcielimy go w życię, co Kahori? Czekam na to z nicierpliwością!

...jesteś moją Onee-sama, Kocham Cię, siostrzyczko...!