30 maj 2010

Dzień, jak codzień. Niedziela, nauka, nuda... Miało być ognisko, a będzie kucie. Chcę mieć lepsze oceny to muszę się naumieć. Teraz trochę za późno może, ale cóż ja na to poradzę, że mi się kurde nie chciało. Rozjaśniam te kudły wredne, co ciemnieją i odrastają i się robią odrosty. No i źółty odcień blondu, jak zwykle. Zawiodłam Cię, tak bardzo przepraszam. Nie chciałam, to moja wina. Jest mi z tym źle.

Jeszcze ta pogoda dziwna, raz jest, raz jej nie ma. To bez sensu, a ona jest bez serca. Grr... Mamo zasil mi konto!


Dzień, jak codzień. Dzień, jak codzień.