25 maj 2010

Od dawna...

Cóż, nic się nie zmienia od kilku dni. Ciągle coś jest nie tak i nic nie chce się poprawić. Jak na złość jeszcze rzeczy się walą na łeb na szyję. No nieważne, trzeba być dobrej myśli.
Nigdy nie mów nigdy...nie powiem, bo po co. Uwielbiam swoje życie teraz, nie wcześniej. Wcześniej było niedobrze, a teraz jest dobrze, w miarę. W sumie, dlaczego miałabym nie powiedzieć, że jest źle, jak mam tylko gorszy dzień.



Heej! Nie zdążyłam napisać o niedzielnym ognisku. Może pisałam? Nie pamiętam, ale pamiętam, że było świetnie. Kurde ile to się nie naśmiałam, ile to się nie nabiegałam. Z nimi zawsze jest fajnie. Za co można się jeszcze przebrć? Nie wiem, ale pewnie coś wykombinujemy, nie?

We wtorek kolejne ognisko, tyle, że z panem Robertem, każdy coś robi....ja nic nie robię, ale czy ja narzekam na to? Poza tym nie wiem, czy podoba mi sie towarzystwo, cholera, nie wiem...
Zobaczę jeszcze. Zoabczę, bo nie wiem.


Gdy tak pada, to i człowiek staję się jak deszcz. Smutny i mokry czasem od łez. Ale zwłaszcza smutny i szary. Nie lubie tego w deszczu, ogólnie nic do niego nie mam, bo czemu mam mieć, niech mi tylko na włosy nie pada xD bo mi się spuszą.


Dziś eliminacje do eurowizji, powodzenia! I nic więcej na ten temat...


I w sumie ostatnio nie mam weny na rysowanie. Pomysłu! Potrzebuję pomysłu! Chciałabym, żeby nam sie udało z tą pracą i żeby płacili nie za mało. Tak koło tysiaka na miesiąc byłoby dobrze. Będziemy musiały zapytać i to elegancko przekalkulować.


W niedzielę było super, dzień był udany, cholernie mi się podobał. Nie miałam złego humoru mimo, że padało. Jednak było cudownie.
W sobotę też było dobrze, nic się chyba nie psuło. Nie pamiętam, mam lekką sklerozę.
Ostatnio mam na coś ochotę, nie wiem na co, na cos dobrego... O cholera! Miałam sobie zrobić kawę! Musze lecieć sobie zrobić kawę! To zaraz...


A co do niedzieli, nawet bez kartofli było super. Cholera nie mam słów na to. Czysta rzeczka, piękna zielona trawa nie zanieczyszczona przez śmieci. Na kamieniach zero mrówek. Nie musiałyśmy nosić kamieni na ognisko, nie były ciężkie i... i... nie padało! BYŁO SUPER!



Poza tym co? Nic... Jest jedna rzecz, którą musze po prostu napomknąć... Rozpisałam się, czy nie? Nie wiem, ale ja ogólnie wstawiam dużo enterów. Może to dlatego, może nie. W czwartek wywiadówka! AAAAAARRGHHHH! To nic, jakoś się wytłumaczę, w końcu to tylko religia, nie? ;>

Kahori, wiedz, że Cię kocham, że jesteś mi bliska, chcę się o Ciebie martwić i nie ważne co się stanie, będę.