21 maj 2010

yapp!

Zbyt wiele się dzieje, zbyt wiele jak na tak małą ilość czasu. W domu byłam za 5 osiemnasta... kurde, nie ma to jak szkoła, a przecież to nie matura, a jednak poprawa z chemii.

Układ zaliczony na 5+ i moim zdaniem Kowal niesprawiedliwie ocenił Cuddy. Starała sie, a że się odrobinę odwracała, żeby było równo, to ja nie wiem. On może to inaczej widział, ale z niego cham i prostak. Po prostu sprawiedliwość, nie?
No nie jest źle, nie jest źle. Poza tym miałam niezłą przygodę! O kurde... Jak się już przebrałam po wf-ie, to wstając wywaliłam z niezłym impetem w okno. Znaczy się w otwarte okno, od dołu, głową- tyłem głowy dokładnie. No cóż, mam niezłego guza tylko i mnie boli, ale to chyba przy guzie normalne. Już dawno nie miałam xD
Poza tym szczerze? Mam normalnie tak beznadziejny dzień, że mi się to w głowie nie mieści, sama tego nie ogarniam. Wszystko mnie dziś denerwowało, aż przepraszam Cię Cuddy, że nia Ciebie wjechałam, przepraszam. To jej wina, bo już mi się normalnie żygać chciało jak tak patrzyłam na nią z nim.
Poza tym ten stres, tyle ludu, a do 18-stej prawie w szkole, od 9 rozładowany telefon, czyli jakby bez niego, ale to nic. Nie przeszkadzało mi to specjalnie. Tylko jakoś to wszystko dzisiaj było pokomplikowane. Jężyk mi się rozwiązał, ale nie powiedziałam nic za głośno. Swoje rozmyślania i obraźliwe epitety mówię albo sobie, albo tym, którym ufam. Już i tak dostałam, że mam skończyć, że się zamknać, ale nie umiałam. Tak mi było źle, taka byłam zła. Bo wszystko nie tak, jak chciałam, nie tak... Bo musi być jak ONI chcą. Kur...!

Spałam też za długo, bo miałam tylko się przekimać pół godziny, a spałam do 21-szej! No, ale przynajmniej już mnie nie boli głowa. Po tym uderzeniu przez chwilę nie wiedziałam, co się dzieje... aż mi zahuczało w uszach i zakręciło w głowie, no i w oczach zebrały się łzy. Ajjć! Boli mnie jeszcze obojczyk, ale to już bliżej nieuzasadnione. Nie wiem od czego, ale boli! Cholera!

Aha. No tak... Jutro poprawa z historii, a ja nic nie umiem. Jutro sprawdzian z fizyki, a ja nic nie umiem. Pięknie, pięknie. Jeszcze w przyszły czwartek wywiadówka, oby nikt nie poszedł, oby nikt nie poszedł. Nie idzie mi w tym półroczu... Matko! Córko!


Trzeba próbować, by potem nie żałować. Ja próbuję, by później nie żałować, że nie spróbowałam. Nawet jeśli to tylko baton czy nowy samk Tic-Taców ;)